logo
Wyniki wyszukiwania zamknij
wtorek, 8 lutego 2011

"Najlepszym lekarzem jest nasz organizm." Rozmowa z naturopatą - Jakubem Doroszem o poszukiwaniach własnej naturalnej drogi do zdrowia.

autor: Julitta Klama

Jakub Dorosz jest dyplomowanym naturopatą i dietetykiem, członkiem Polskiego Stowarzyszenia Masażu i Terapii Dźwiękiem metodą Petera Hessa oraz Polskiego Towarzystwa Homeopatii Klinicznej. Prowadzi kursy, szkolenia i warsztaty z zakresu dietetyki prozdrowotnej, masażu dźwiękiem oraz aromaterapii. Kiedyś sam ciężko chorował, dziś pomaga innym, a wszystko dzięki temu że zaufał prawom natury i zajął się medycyną naturalną. Prowadzi terapię metodami, które postrzegają i traktują człowieka w sposób holistyczny, są nieinwazyjne, nie mają niepożądanych działań ubocznych, zaskakują swoją skutecznością a przy tym odbierane są przez pacjentów je jako delikatne i przyjemne.

 
Jakub Dorosz
 
Kuchnia-Kuchnia: Skąd wzięło się u ciebie zainteresowanie medycyną naturalną?
Jakub Dorosz: Interesowało mnie to prawie od zawsze. Fascynowały mnie informacje o uzdrowieniu ciężko chorych , prostymi, tradycyjnymi metodami – podczas gdy przedstawiciele tzw. ,,jedynej słusznej medycyny” nie dawali choremu szans. W takich przypadkach zazwyczaj twierdzi się, że stał się cud lub też ,,ukręca łeb sprawie” i udaje, że nic takiego nie miało miejsca. Pamiętam jak podziałały na moją wyobraźnię słowa, które napisał w swojej książce ,,Fizyka zjawisk radiestezyjnych”, nieżyjący już fizyk i radiesteta, Jerzy Woźniak - ,,nie ma zjawisk nadprzyrodzonych, są tylko zjawiska jeszcze niepoznane”. Sam zresztą w pewnym okresie swojego życia doświadczyłem prawdy tych słów, kiedy po bezskutecznej dwuletniej szpitalnej obserwacji i farmakoterapii, pomimo bardzo złego stanu, zdecydowałem się na własną odpowiedzialność wyjść ze szpitala. Rozpocząłem własne poszukiwania i własną drogę do zdrowia, uwieńczoną pełnym sukcesem i to w zaskakująco krótkim czasie. Od tamtego czasu wiedziałem już, że to jest moja droga zawodowa i mój sposób na resztę życia.
 
KK: Masz na myśli autoterapię?
JD: Jeśli dobrze rozumiem, pytasz czy wykorzystuję zdobytą wiedzę dla siebie? Oczywiście, uważam, że standardem powinno być postępowanie zgodne ze starą medyczną regułą - ,,medice cura te ipsum” – lekarzu lecz się sam. Każdy lekarz czy terapeuta, poważnie traktujący swój zawód, powinien się do tego stosować. Lekarz który zaleca pacjentowi rzucenie palenia a za chwilę sam wychodzi na papierosa, nigdy nie będzie dla mnie autorytetem.
 
KK: Czy korzystasz dodatkowo z porad lekarzy medycyny tradycyjnej?
JD: Jeżeli jest taka potrzeba, konsultuję się czasem z lekarzami z którymi współpracuję. Zazwyczaj są to przypadki, kiedy proces chorobowy jest mocno zaawansowany i terapia naturalna pełni funkcję komplementarną w stosunku do standardowego postępowania medycznego. W takiej sytuacji wzajemna współpraca lekarza akademickiego i naturopaty jest optymalnym rozwiązaniem z punktu widzenia dobra pacjenta. Niestety wciąż jeszcze zbyt mało jest lekarzy otwartych na taką współpracę.
 
KK: Jak ta praca wpłynęła na twoje życie?
JD: No cóż, przede wszystkim sprawiła, że czuję się bardzo młodo, ponieważ w tym fachu jest się studentem do końca życia. Praca jest bardzo mobilizująca, ponieważ każdy człowiek jest inny, każdy inaczej reaguje – dzięki temu życie jest wciąż ciekawe, trzyma w napięciu, intryguje. Nie ma czasu na nudę. Jednocześnie, dzięki temu, że pracuję na co dzień z prawami natury i muszę dobrze je rozumieć, łatwiej jest przechodzić w życiu przez chwile i sytuacje trudne. Daje to większe poczucie bezpieczeństwa.
 
KK: Czy do tej pracy oprócz odpowiedniego wykształcenia potrzebne są jakieś szczególne umiejętności?
JD: Wszystkie umiejętności, potrzebne do takiej pracy, są osiągalne dla adepta, który ma wysoką motywację do zdobywania wiedzy i chęć niesienia pomocy innym.
 
KK: Gdzie i u kogo pobierałeś nauki?
JD: Kończyłem 3-letnie Studium Terapii Naturalnych we Wrocławiu, gdzie zajęcia i wykłady prowadzili wspaniali nauczyciele, m.in. prof. Zbigniew Królicki, dr Leszek Tucholski, dr Paweł Kornafel czy dr Piotr Trojnak. Po obronie pracy dyplomowej i zdaniu egzaminu przed Komisją Państwową, kontynuowałem naukę na kursach i szkoleniach w zakresie przedmiotów które mnie interesowały w sensie specjalizacyjnym. Ukończyłem też w Warszawie studia podyplomowe z zakresu dietetyki profilaktycznej i leczniczej.
 
KK: Jakimi dziedzinami się zajmujesz?
JD: Poza wspomnianą już dietetyką, pracuję technikami medycyny manualnej, bioterapii i światłoterapii, stosuję masaż i terapię dźwiękiem metodą Petera Hessa – jestem też instruktorem tej metody. Korzystam z wiedzy i technik Tradycyjnej Medycyny Chińskiej , homeopatii, ziołolecznictwa, pracuję również z olejkami eterycznymi.
 
KK: Kim są twoi pacjenci i z jakimi dolegliwościami do ciebie przychodzą?
JG: To przekrój całego społeczeństwa – ludzie starsi i 2-3 letnie dzieci, kobiety i mężczyźni, ludzie mieszkający po sąsiedzku ale miałem też pacjentów, którzy przyjechali do Polski z Anglii, Chorwacji czy Hiszpanii. Ponieważ nie ograniczam się do jednej specjalności a wręcz przeciwnie, staram się wykorzystywać i łączyć różne metody i techniki – mam na co dzień do czynienia z różnymi dolegliwościami. Staram się zarówno na mojej stronie internetowej jak i w bezpośrednim kontakcie informować zainteresowanych, że medycyna naturalna to przede wszystkim medycyna profilaktyczna i zachęcam do badań diagnostycznych i konsultacji u mnie zanim zaczną się kłopoty i dolegliwości. Pomimo to, często trafiają do mnie pacjenci mający już za sobą bogatą historię choroby, przebytych badań i stosowanego leczenia, traktujący wizytę u naturopaty jako tzw. ostatnią deskę ratunku.
 
KK: Na jakiej zasadzie odbywa się diagnoza? Czy potrafisz zdiagnozować choroby, o których twoi pacjenci jeszcze nie wiedzą?
JG: Precyzyjna diagnoza na poziomie przyczynowym jest również fundamentalnym warunkiem dalszego skutecznego postępowania. Nie diagnozuję chorób, to jest domena lekarzy akademickich. Mnie interesuje przyczyna, która umożliwiła tzw. chorobie pojawienie się w ciele fizycznym. Taka przyczyna zazwyczaj manifestuje się znacznie wcześniej na poziomie energetycznym. Ważne jest również określenie konstytucji pacjenta – fizycznej, psychoemocjonalnej. Przytoczę tu mało znane a jakże trafne powiedzenie Hipokratesa – żyjącego około dwa i pół tysiąca lat temu lekarza, mędrca, człowieka którego uważa się za ojca współczesnej medycyny. Mawiał, że ,,ważniejszym jest znać typ jaki reprezentuje pacjent, niż wiedzieć na jaką choruje chorobę”. Wracając do diagnozowania, w praktyce wykorzystuję m.in. diagnostykę termoregulacyjną, która spełnia wymienione wyżej warunki, jest także doskonałym prognostykiem – mogę dzięki niej określić istnienie w organizmie warunków sprzyjających rozwojowi choroby.
 
KK: A jak już je określisz, na czym polega medycyna profilaktyczna?
JD: Wiedząc jaki typ metaboliczny prezentuje pacjent, znając wydolność energetyczną jego układów i narządów, mogę dobrać mu zindywidualizowany profil żywienia oraz ustawić program wzmacniająco- profilaktyczny. Jeżeli pacjent zdecyduje się na wcielenie zaleconego postępowania w życie, to jesteśmy w stanie wyprzedzić chorobę.
 
KK: Leczysz doraźnie czy też prowadzisz terapie długoterminowe?
JD: Cel i strategia działania ukierunkowane są zawsze na jak najszybsze osiągnięcie efektu terapeutycznego. Należy jednak mieć świadomość, że metody naturalne nie dopuszczają stosowania środków które działają szybko ale kosztem działań ubocznych. Stąd, jeśli patologia jest w stanie zaawansowanym, należy się liczyć z dłużej trwającą terapią.
 
KK: Czy uleczyłeś kogoś z poważnych chorób przewlekłych?
JD: Tak, udało mi się niejednokrotnie na tyle wyregulować i wzmocnić organizm chorego, że dalej już sam poradził sobie z problemem. Tak naprawdę, najlepszym lekarzem jest nasz własny organizm, czasem trzeba mu tylko trochę pomóc – a przynajmniej nie przeszkadzać. Przychodząc na ten świat jesteśmy zaprogramowani na zdrowie, nie na chorobę. Poprzez sposób w jaki żyjemy, jak się odżywiamy, jakie relacje utrzymujemy z innymi ludźmi i jaki stosunek mamy do samych siebie – albo wspieramy nasz naturalny potencjał zdrowia, albo oddajemy pole chorobie.
 
KK: Niezmiernie istotne musi być więc nastawienie psychiczne. Czy nad tym również pracujesz ze swoimi pacjentami?
JD: Na stan psychiczny i emocjonalny można wpłynąć między innymi terapią dźwiękiem. O tym mogą przekonać się osoby uczestniczące w tzw. Kąpielach w Gongu. W kwietniu w warszawskiej szkole Joga Politechnika poprowadzę warsztat „Wprowadzenie do pracy z dźwiękiem metodą Petera Hessa”, na który serdecznie zapraszam.
 
 
Jakub Dorosz
 
 
KK: Na czym polega masaż i terapia dźwiękiem metodą Petera Hessa?
JD: Masaż i terapia dźwiękiem metodą Petera Hessa polega na oddziaływaniu na organizm wibracją o określonych częstotliwościach. Terapeuta generuje wibracje, uderzając w misy dźwiękowe, gongi, dzwonki. Te swoiste ,,generatory” dźwięku ustawiane są na ciele masowanej osoby, ewentualnie terapeuta operuje nimi w pobliżu ciała. Tak w ogólnym zarysie wygląda strona techniczna zabiegu.
 
KK: W jaki sposób terapia dźwiękiem wpływa na zdrowie i samopoczucie?
JD: Jak większość metod naturalnych, terapia dźwiękiem jest techniką holistyczną, tzn. że wpływa na nasz organizm na wielu poziomach jednocześnie. Wpływa bezpośrednio na poziomie fizycznym – dźwięki są przecież wibracjami o określonej częstotliwości, które m.in. pobudzają krążenie płynów ustrojowych – a więc poprawiają ukrwienie tkanek, przyspieszając ich oczyszczanie, procesy gojenia ran, czy np. zrastania kości.
Innym ważnym poziomem na który dźwięki emitowane przez misy mają wpływ, to poziom psychoemocjonalny. W trakcie zabiegu dochodzi do synchronizacji pracy naszych półkul mózgowych w zakresie częstotliwości alfa a przy dłuższym słuchaniu – teta. W takim stanie odczuwamy głęboki relaks, odprężenie – a to jak wiadomo nie tylko podstawa efektywnego wypoczynku i neutralizacji skutków nagromadzonego stresu – ale także niezbędny warunek, ażeby np. przemyśleć, przewartościować co jest dla nas w życiu ważne, żeby podjąć słuszne decyzje, czy np. aby otworzyć się na coś nowego, coś w życiu zmienić.
Tych poziomów jest więcej, gdyż człowiek jest istotą wielowymiarową, ale to już zagadnienia które bardziej szczegółowo omawiam w trakcie prowadzonych kursów.
 
KK: Dziękuję za rozmowę.
JD: Dziękuję również i serdecznie zapraszam na warsztaty.
 
 
Rozmawiała: Julitta Klama
 
 

 
Więcej informacji na stronie: http://www.terapienaturalne.com.pl/
 
 
W kolejnych miesiącach odbędzie się cykl warsztatów naturoterapii prowadzony przez Jakuba Dorosza, m.in. na temat terapii dźwiękiem, aromaterapii, terapii naturalnej, diagnostyki TRD, odkwaszania i oczyszczania organizmu metodą dr Collier-a.
 
 
 
data ostatniej modyfikacji tekstu:
8 lutego 2011
Opublikuj na:
  

Polecamy bardzo ciekawe artykuly z Bloga o zdrowej zywnosci - Nazdrowie.biopunkt.pl. Autorzy dokladnie opisali ponizsze produkty:


Zachecamy równiez do odwiedzenia stron:

Kasza jaglana z jabłkami i imbirem Pomysł na pożywne smaczne śniadanie dla dzieci i osób o delikatnych żołądkach. Ś...
Polenta z powidłami Delikatna kaszka kukurydziana świetnie smakuje na słodko, na przykład z powidłam...