logo
Wyniki wyszukiwania zamknij
wtorek, 20 lipca 2010

Magdalena Różczka – „Wszystko można ułożyć”. Rozmowa ze znaną wegetariańską aktorką

autor: Klub Gaja

Magdalena Różczka została wegetarianką „przez przypadek”, później zrozumiała, że „każda jednostkowa decyzja ma znaczenie”, zwłaszcza kiedy w naszym życiu pojawia się dziecko, dla którego chcemy jak najlepiej…

 
 Magdalena Różczka jest bez wątpienia jedną z najzdolniejszych i najpiękniejszych polskich aktorek. Poznaliśmy ją już jako marzącą o dziecku Matyldę w komedii romantycznej „Rozmowy nocą”, milionerkę Monię w „Lejdis” – kobiecej odpowiedzi na „Testosteron”, Aldonę – ukochaną głównego bohatera serialu „Oficer”, oraz uczącą się miłości Julię z serialu „Usta usta”. Nie sposób przytoczyć tu całej filmografii z jej udziałem. Ale czy nie ciekawi Was bardziej, kim aktorka jest prywatnie? Nie wszyscy wiedzą, że jest kochającą mamą i żoną, kultywującą w domu zdrowy, wegetariański i ekologiczny tryb życia. Osobą zaangażowaną w społeczne kampanie na rzecz krzywdzonych dzieci, zwierząt i Matki Natury. Ostatnio aktorka przyłączyła się do kampanii „Jedz z klimatem” zainicjowanej przez Klub Gaja. Poniżej przytaczamy rozmowę z Magdaleną Różczką na temat jej wegetariańskiego stylu życia. (JK)
 
 
Magdalena Różczka w filmie Rozmowy nocą
 
 
Została Pani wegetarianką sześć lat temu przez przypadek, jak do tego doszło?
 
Po prostu poznałam mojego przyszłego męża, który nie jadł mięsa od 17 roku życia. Zaczęliśmy prowadzić wspólne życie, a więc i wspólną kuchnię, zaczęłam przygotowywać dania bezmięsne i takie same razem zamawialiśmy w restauracji. W pewnym momencie uświadomiłam sobie, że chyba od miesiąca nie jadłam mięsa i że jest mi z tym dobrze. Poczułam, że mój metabolizm się zmienił, że czuję się lekka, że mam lepsze samopoczucie. Postanowiłam pozostać przy takiej diecie i do tej pory ani razu nie poczułam pragnienia zjedzenia czegoś mięsnego. Tak więc dlatego mówię, że przestałam jeść mięso przez przypadek, bo głębsze zrozumienie sensu takiego postępowania przyszło później. Zabijanie zwierząt jest niehumanitarne, hodowane na mięso są przetrzymywane w strasznych męczarniach, w ścisku, bezruchu, bez wybiegu, a wszystko kończy się śmiercią i gigantycznym dla nich stresem.
 
Wydaje mi się, że pierwszy krok do przejścia na dietę bezmięsną jest w miarę prosty – to osobista decyzja, ale jak w tym wytrwać, wytłumaczyć najbliższym?
 
Nie mam na to przepisu, ale też nie miałam z tym żadnego problemu. Rodzina to zaakceptowała i do jedzenia mięsa mnie nie namawia.
 
A czy ma Pani dużo znajomych, którzy także zrezygnowali z jedzenia mięsa?
 
Mało.
 
Czy stara się Pani do tego namawiać?
 
Mówię o tym, że nie jem mięsa, że to jest moim zdaniem, dobra droga, ale namawianie do tego chyba nie ma sensu. Ludzie muszą się do tego sami przekonać. Natomiast widzę, że jest coraz więcej matek, które swoim dzieciom serwują dietę bezmięsną, ponieważ one uznają tylko taki sposób odżywiania. I rzeczywiście znam dużo dzieci, które nie jedzą mięsa, bo nie jedzą go rodzice. Szczerze mówiąc sama nie jem mięsa przede wszystkim dla własnego dobra i dla dobra swojej córki nie daję go także jej. Mimo że chcę dla niej jak najlepiej często słyszę taki zarzut: poczekaj, niech ona sama zdecyduje co chce jeść. Odpowiadam wówczas: poczekam i jak sama zadecyduje, że chce jeść mięso, to tak zrobi. Jednak póki co, staram się żeby miała jak najlepsze życie, a do tego zaliczam także dietę wegetariańską.
 
 
Magdalena RóżczkaMagdalena Różczka
 
 
 
 Dlaczego taka dieta jest zdrowsza?
 
 
Przede wszystkim dostępność do dobrego ekologicznego mięsa jest bardzo ograniczona. Liczba sklepów z eko żywnością w większości miast jest znikoma. Poza tym taka żywność jest droższa, np. jajka zerówki kosztują więcej niż te z numerem trzy. Dlatego ludzie wolą kupić mięso w pobliskim supermarkecie, ale z drugiej strony bardzo często nie zdają sobie sprawy z tego, że jest ono przeładowane chemią. Natomiast widzę, że podejście do tych spraw zmienia się bardzo u matek, które mają małe dzieci. Na przykład jedna z moich koleżanek, która je mięso, od kiedy ma dziecko zaczęła robić zakupy w sklepach z żywnością ekologiczną i również tam kupuje mięso. Dzięki temu ma pewność, że te zwierzęta były traktowane humanitarnie, dobrze karmione i utrzymywane.
 
 Pani doświadczenia pokazują, że postawa ludzi może zmieniać się pod wpływem potrzeby zapewnienia swojemu dziecku jak najlepszych warunków rozwoju.
 
Tak, wtedy wiele się w życiu zmienia i na przykład, zaczynamy więcej gotować w domu, a więc przygotowaniu pokarmu możemy poświęcić więcej uwagi, robić to rozważniej. Wcześniej nie chciało mi się za bardzo samodzielnie gotować, bo nie miałam takiej potrzeby, ani czasu lecz od kiedy jest Wandzia to się zmieniło. Przede wszystkim szukam wiadomości co jest dla niej zdrowe, a co nie. Dowiedziałam się, że najlepsze co mogę zrobić dla dziecka to na przykład, codziennie podawać mu kaszę. Poza tym to, co gotuję dla niej, gotuję również dla siebie. Kiedyś używałam dużo soli, teraz przestałam to robić i zmienił mi się smak, bo jeśli jem gdzieś poza domem to wszytko mi się wydaje zbyt słone. Naprawdę myślę, że pojawienie się małego człowieka, dla którego chce się jak najlepiej to duży przełom w osobistym życiu.
 
 Wyraźnie obserwuje Pani te zmiany wśród znajomych mam, a inne grupy społeczne, z którymi się Pani styka?
 
Wśród osób, z którymi pracuję przy zdjęciach na około 50 z nich tylko trójka nie je mięsa w tym ja. To bardzo mało, a wśród znajomych matek takich osób jest blisko połowa: dziecko nie je mięsa, ponieważ nie je go mama.
 
 
Magdalena Różczka
 
 
 
Ciekawe jak jest z ojcami w takich rodzinach?
 
Bardzo różnie, ponieważ znam taki dom, w którym mąż je mięso, a żona i dzieci go nie jedzą oraz taki dom, w którym tak jak u mnie, wszyscy nie jedzą mięsa. Po prostu to wszystko można dobrze ułożyć.
 
 
 Klub Gaja zajmujący się obroną praw zwierząt realizuje w tej chwili program „Pomagamy zwierzętom – chronimy klimat”. Chodzi o to żeby przybliżyć Polakom problem emisji gazów cieplarnianych do atmosfery z przemysłowych hodowli zwierząt. Okazuje się, że takie hodowle to źródło 18 procent szkodliwych emisji, a transport, o którym tak często się mówi podając przyczyny zmian klimatycznych to 14 procent. Czy Pani zdaniem to dobra kampania, czy ludzie w ogóle widzą o takich związkach pomiędzy zjadanym mięsem, a zmianami klimatycznymi?
 
To bardzo dobry program, bo ludzie nie mają o tym żadnego pojęcia. Wydaje mi się, że warto o tym mówić. Przecież jeszcze kilka lat temu taką nowością była segregacja śmieci, a teraz widzę na każdym kroku, że ludzie to robią, a przede wszystkim, że traktują to jako normalną rzecz. Warto więc mówić o wpływie przemysłowych hodowli zwierząt na zmiany klimatyczne, bo może za 10 lat powody ograniczenia spożycia mięsa, albo zupełnej rezygnacji z niego nie będą nikogo dziwić lub drażnić, będą czymś zrozumiałym i normalnym. Poza tym myślę, że drugą ważną rzeczą jest to, aby każdy człowiek uwierzył i zrozumiał, że jest bardzo ważnym ogniwem w procesie ochrony środowiska. Kiedy kilka lat temu przestałam jeść mięso miałam takie poczucie, że moja decyzja niczego nie zmieni, bo przecież ludzie nie przestaną go produkować, nie przestaną go jeść. Teraz jednak myślę, że przez te sześć lat zjadłabym olbrzymie góry mięsa razem z moją rodziną, a więc okazuje się, że ta jednostkowa decyzja nie była bez znaczenia!
 
Wywiad przygotował Klub Gaja
 
Zapraszamy na stronę:
 
 Stowarzyszenie Edukacyjno-Kulturalne Klub Gaja http://www.klubgaja.pl/
 

Logo Klub Gaja
 
 
Zdjęcia pochodzą z filmów: "Rozmowy nocą" (dystrybucja SPI)
"Idealny chłopak dla mojej dziewczyny", "Lejdis" (Van Worden)
 
 
 
 
data ostatniej modyfikacji tekstu:
20 lipca 2010
Opublikuj na:
  

Polecamy bardzo ciekawe artykuly z Bloga o zdrowej zywnosci - Nazdrowie.biopunkt.pl. Autorzy dokladnie opisali ponizsze produkty:


Zachecamy równiez do odwiedzenia stron:

Kasza jaglana z jabłkami i imbirem Pomysł na pożywne smaczne śniadanie dla dzieci i osób o delikatnych żołądkach. Ś...
Polenta z powidłami Delikatna kaszka kukurydziana świetnie smakuje na słodko, na przykład z powidłam...