logo
Wyniki wyszukiwania zamknij
wtorek, 17 sierpnia 2010

Jadwiga Łopata – laureatka Nagrody Goldmana (ekologicznego Nobla) o konieczności walki z GMO Cz. 2

autor: Julitta Klama

Dalszy ciąg rozmowy z panią Jadwigą Łopatą o tym czym jest GMO i w jaki sposób może zaszkodzić rolnictwu ekologicznemu, jakości naszego pożywienia i naszemu zdrowiu.

 
 
 
Jadwiga Łopata
 
 
 
W ostatnim czasie bardzo dużo mówi się o zagrożeniu GMO. Wiem, że jest Pani aktywnie zaangażowana w walkę przeciwko wprowadzeniu upraw genetycznie modyfikowanych w Polsce. Możemy zaobserwować wzrost świadomości konsumenckiej, jednak nadal mam wrażenie, że nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego czym jest GMO.
 
Dla jasności najpierw powiem co to są Genetycznie Modyfikowane Organizmy (GMO). Na stronie Ministerstwa Środowiska można przeczytać:
„...Organizm genetycznie zmodyfikowany to organizm inny niż organizm człowieka, w którym materiał genetyczny został zmieniony w sposób nie zachodzący w warunkach naturalnych...”
Innymi słowy genetyczna modyfikacja w przypadku GMO oznacza sztuczne wstawienie obcych genów do materiału genetycznego danego organizmu. Geny przenosi się przekraczając granice między gatunkami np. geny zwierząt do rośliny. Metody przy tym stosowane są nieprecyzyjne! Nigdy w przyrodzie takie organizmy nie powstają w sposób naturalny np.: pomidor z genem ryby, ziemniak z genem meduzy, karp i ryż z genami człowieka, sałata z genem szczura, soja i kukurydza z genami bakterii!
 
Jakie zagrożenia może przynieść w Polsce wprowadzenie upraw GMO?
 
Bijemy na alarm, bo w chwili, kiedy pozwolimy na wprowadzenie nasion i upraw genetycznie modyfikowanych (GMO), nastąpi skażenie naszych ziem i tradycyjnych nasion. Wprowadzenie do upraw roślin transgenicznych spowoduje krzyżowanie się ich z roślinami tradycyjnymi, a raz wprowadzonych do środowiska genów nie da się już usunąć.
Oznakowanie żywności z GMO to tylko pozory możliwości wyboru bowiem nie ma możliwości sąsiadowania roślin GM z tradycyjnymi. Zanieczyszczenie tych ostatnich jest nieuniknione. Zostaniemy wtedy pozbawieni prawa wyboru. Organizmy transgeniczne charakteryzują się olbrzymią ekspansywnością, rozwijając się kosztem roślin tradycyjnych, których właściwe miejsce w ekosystemie ukształtowało się na przestrzeni miliardów lat ewolucji. Jeśli ta Puszka Pandory raz zostanie otwarta, nie będzie już można ochronić polskiej żywności ani słynnej różnorodności biologicznej polskiej wsi.
 
Komu zależy na wprowadzeniu upraw GMO i kto na tym zarabia?
 
Genetycznie manipulowane nasiona i rośliny tworzy się nie dlatego, że są bardziej odporne czy wydajne, ale dlatego, by korporacje mogły je opatentować, kontrolować i sprzedawać. Nie ma to nic wspólnego z ochroną środowiska, naszego zdrowia czy też pomocy w wyżywieniu świata. Chodzi TYLKO o pieniądze i władzę!
 
Jak sytuacja GMO przedstawia się w innych krajach Europejskich?
 
Już 8 krajów w Unii Europejskiej wprowadziło zakazy upraw genetycznie modyfikowanych roślin (Włochy, Niemcy, Austria, Luksemburg, Grecja, Węgry, Bułgaria, Niemcy). W Polsce ponad 70% obywateli nie chce GMO, a mimo to Rząd pod presją międzynarodowych korporacji i Komisji Europejskiej wciska nam GMO na talerze i na pola. Więcej na ten temat możecie przeczytać na stronie: www.gmo.icppc.pl.
 
W ostatnim czasie Greenpeace apelowało o zagrożeniu jakie może być konsekwencją propozycji wysuniętej przez Komisję Europejską w sprawie autoryzacji upraw GMO na terenie Unii Europejskiej? Na ile to zagrożenie jest realne?
 
Tak to jest kolejny podstęp Komisji Europejskiej. W swojej propozycji chce ona m.in. przekazać decyzje w sprawie zezwolenia (lub nie) na uprawy GMO w ręce poszczególnych rządów. Z drugiej zaś strony KE chce rozluźnić, i tak już słabe, przepisy dopuszczające nowe uprawy GM. Czym to grozi? Tym, że będziemy mieć bardzo szybko „szeroki wachlarz” genetycznie zmodyfikowanych roślin w naszym środowisku i na naszych talerzach bo w kolejce do akceptacji jest ponad sto aplikacji. Wkrótce pojawią się też genetycznie zmodyfikowane ryby... i nikt już nie będzie w stanie kontrolować tej sytuacji. To jest też pewnego rodzaju „gest Piłata” ze strony KE... przerzucenie odpowiedzialności za konsekwencje uwolnienia GMO na poszczególne rządy. Poza tym indywidualnym rządom trudno będzie wygrać ze Światową Organizacją Handlu, która zaraz zarzuci krajom, które wprowadzą zakazy upraw GMO, że to jest sprzeczne z wolnym handlem. Poza tym jeśli jeden kraj wprowadzi zakaz a inne nie... to i tak z czasem nastąpi zanieczyszczenie upraw w tym kraju.
I jeszcze propozycja Komisji zezwala państwom członkowskim na wprowadzanie zakazów uprawy GMO tylko na podstawie argumentów odwołujących się do niebezpieczeństwa skażenia tradycyjnych odmian i pochodzących od nich produktów. Nie zezwala ona jednak na powoływanie się na argumenty dotyczące aspektów zdrowotnych i związanych ze środowiskiem naturalnym, co było podstawą dotychczasowych zakazów. A więc w rzeczywistości ta propozycja otwiera uprawom GMO drogę na europejskie pola i pokazuje, że KE nie zamierza chronić europejskiej żywności przed zanieczyszczeniem. Dlatego musimy nalegać na wszystkie rządy aby odrzuciły te propozycję.
 
 
 Jadwiga Łopata
 
 
Jaki jest stosunek polskiego rządu do problemu upraw genetycznie modyfikowanych? Czy widać jakieś zainteresowanie polityków kampanią anty GMO?
 
 Rząd RP nie odpowiada na nasze listy i apele cały czas tymi samymi frazesami. Politycy mówią co innego a robią co innego. Można usłyszeć oświadczenia np. Ministrów Rolnictwa lub Środowiska, że są przeciw GMO i że rząd chce aby Polska była wolna od GMO. Ale z drugiej strony to oni są odpowiedzialni za nową propozycję ustawy, która jest już w Sejmie. Ustawa ta zezwala na uprawy w Polsce genetycznie zmodyfikowanych roślin na skalę przemysłową. Jest to szokujący brak respektu dla żądań zdecydowanej większości Polaków, którzy chcą Polski wolnej od GMO. Ustawa jest również niezgodna z Ramowym Stanowiskiem Rządu RP, które mówi, że Polska ma być krajem wolnym od GMO. Projekt też przerzuca (gestem Piłata) odpowiedzialność za konsekwencje wprowadzenia GMO do środowiska oraz wszystkie koszty związane z tworzeniem stref wolnych GMO na rolników. W dodatku dopuszcza możliwość tylko wybiórczego tworzenia stref wolnych od GMO przez rolników w sytuacji gdy deklaracje Sejmików Wojewódzkich wnoszą o tworzenie stref na obszarach całych województw. W latach 2004-2006 wszystkie Sejmiki Wojewódzkie wyraziły swój mocny sprzeciw przeciwko GMO w uchwałach i rezolucjach opowiadając się za przekształceniem wszystkich województw (czyli całej Polski) w strefy wolne od GMO.
 
Czy możliwe jest pogodzenie nowych ustaw rządowych z naszym prawem do rolnictwa wolnego od GMO?
 
Ustawa ta zawiera zapisy mówiące o tym, że jest możliwe współistnienie rolnictwa wolnego od GMO z tym stosującym GMO. Tymczasem współistnienie rolnictwa wolnego od GMO z tym stosującym GMO jest niemożliwe i zostało to wielokrotnie udowodnione. Skażenie genetyczne będzie nieuniknione i nieodwracalne. Rząd RP wprowadza opinię publiczną w błąd. Stwarzanie pozorów regulacji „koegzystencji” to tylko metoda narzucenia GMO wbrew preferencjom obywateli. Kiedy współistnienie okaże się nie być możliwe, nie będzie już możliwości zmiany biegu wydarzeń i naprawienia szkód. Ustawa zwalnia z wszelkiej odpowiedzialności użytkowników GMO za spowodowanie szkody, jeśli szkoda nastąpiła na skutek „siły wyższej” – można pod to podciągnąć wszystko.
Dlatego domagamy się odrzucenia w całości obecnego projektu ustawy o GMO i natychmiastowego wprowadzenia zakazu na MON810 (genetycznie zmodyfikowana kukurydza) oraz Amflora (genetycznie zmodyfikowane ziemniaki) wzorem innych krajów powołując się na zasadę przezorności/ klauzulę ochronną, która obowiązuje w Unii Europejskiej. Nie ma żadnego uzasadnienia twierdzenie, że brak jest w Polsce przepisów o zasadach bezpiecznego obrotu i stosowania GMO. Normy prawne w tym zakresie opisuje ustawa o GMO z dnia 22 czerwca 2001 r.
Więcej na ten temat na stronie: http://polska-wolna-od-gmo.org
 
 
Jakie instytucje w Polsce działają na rzecz zatrzymania GMO?
 
Jest kilka organizacji ale ciągle za mało. I za mało ludzi aktywnie działających. Wygramy te wojnę z gigantami tylko wtedy gdy będzie nas dużo! W naszej gazetce „Lina ratunkowa” napisałam „...Zobacz jak zbudowana jest lina. Składa się z mnóstwa cienkich nitek splecionych razem. Pojedynczo każda z nich jest słaba. Jednak wszystkie razem maja siłę o wiele większą niż pojedyncze ich możliwości. Splecione ze sobą stają się mocniejsze niż stal...” I to musimy osiągnąć aby wygrać!
W 2008 roku powstała Koalicja „Polska Wolna od GMO”. Obecnie należy do niej ponad 400 organizacji i specjalistów. (www.polska-wolna-od-gmo.org). Motto tej organizacji: „Utrzymanie statusu Polski jako kraju wolnego od GMO ma kluczowe znaczenie dla zdrowia ludzi, zwierząt i środowiska naturalnego jak również dla lokalnej ekonomii.” Zapraszamy wszystkich do współpracy. Najwyższy czas abyśmy wszyscy zadbali o nasze bogactwo jakim jest nasza tradycyjna wieś z jej niezwykłą różnorodnością biologiczno-kulturową. Bez naszych dobrych rolników nie będziemy mieć dostępu do zdrowej żywności.
 
Jeżeli mówimy o zdrowej żywności. Czy wprowadzenie roślin modyfikowanych genetycznie może mieć wpływ na stan naszego zdrowia?
 
Nigdy wcześniej żywność transgeniczna (GMO) nie była składnikiem diety człowieka, nie zbadano, że jest ona bezpieczna dla zdrowia. Gen w nowej lokalizacji może wytwarzać toksyny i alergeny. Reakcje alergiczne na produkty GMO mogą wystąpić już na skutek wdychania pyłków modyfikowanych roślin. Badania pokarmowe przeprowadzone przez niezależne instytucje w różnych krajach wykazały niepokojące zmiany u zwierząt karmionych paszą zawierającą GMO. Obserwowane zmiany dotyczą układu odpornościowego, komórek wątroby i trzustki, nerek, śluzówki przewodu pokarmowego. Badania na zlecenie rządu Austrii wykazały obniżenie płodności w 3-4 pokoleniu myszy karmionych kukurydzą GM.
Uprawy GMO są jedną z przyczyn ginięcia rodzin pszczelich.
 
Jak z Pani punktu widzenia wygląda zainteresowanie społeczeństwa polskiego problemem GMO? Czy „przeciętny” Polak jest świadomy zagrożeń jakie może przynieść wprowadzenie upraw genetycznie modyfikowanych?
 
 Wszystkie badania opinii publicznej, nawet te zlecone przez Komisję Europejską pokazują, że większość Polaków, podobnie jak mieszkańcy innych krajów UE, nie chce GMO ani na swoich talerzach ani w uprawach rolnych. Myślę, że procent przeciwników GMO byłby większy gdyby wiedzieli więcej o zagrożeniach. Ta świadomość rośnie ale powoli bowiem główne media nie podejmują tego tematu a fakty niewygodne dla korporacji, które brutalnie promują GMO są ukrywane lub podawane skrótowo, szybko i niejasno. Tymczasem chodzi o kluczowe dla nas wszystkich sprawy: niezależność żywieniową, nasze zdrowie, stan środowiska naturalnego. Jeśli natychmiast nie podejmiemy zdecydowanych działań to w nadchodzących latach triumf odniosą ponadnarodowe korporacje. Zaleją one nasze rynki niechcianą, szkodliwą dla zdrowia i środowiska żywnością modyfikowaną genetycznie. Wkrótce możemy być pozbawieni możliwości wyboru żywności którą chcemy produkować i konsumować. Lokalne i regionalne działania przeciw GMO mają kluczowe znaczenie dla zapewnienia dalszego istnienia rolnictwa wolnego od GMO i żywności bez GMO.
 
 
 
 Jadwiga Łopata
 
 
 
Jakie są szanse uniknięcia wprowadzenia upraw GMO w Polsce?
 
Mamy w Polsce ponad milion małych, rodzinnych, tradycyjnych i ekologicznych gospodarstw, których pogarszająca się sytuacja ekonomiczna nie jest wynikiem ich niegospodarności, lecz systematycznego procesu niszczenia polskiej wsi (np. poprzez odbieranie im możliwości sprzedaży swoich produktów czy też stosowania tradycyjnych, lokalnych nasion i roślin). Polityka rolna, różne regulacje prawne związane z produkcją rolną służą wielkim przedsiębiorstwom i ponadnarodowym korporacjom bowiem ich stać na „lobbowanie” polityków. Nie ma to nic wspólnego z naszym zdrowiem ani z ochroną przyrody.
Tymczasem to właśnie Ci tradycyjni i ekologiczni rolnicy są największą wartością polskiej wsi; to dzięki ich ciężkiej pracy mamy niezwykle bogatą bioróżnorodność (cenioną na całym świecie), piękne krajobrazy i dobrej jakości żywność. Gospodarstwa te nigdy nie używały zbyt dużo chemii, ziemie nie są zniszczone, rolnicy mają dużo wiedzy i chcą pracować.
 
Co każdy z nas może zrobić aby zapobiec tej katastrofie?
 
Uważam, że najlepszym rozwiązaniem na obecne czasy zarówno dla wyżej wspomnianych rolników, jak i konsumentów i środowiska jest powrót do lokalnego poziomu czyli: „produkuj, sprzedaj i kupuj lokalnie". To hasło należy szeroko promować i wprowadzać w życie wśród konsumentów i rolników. To już się dzieje na dużą skalę w krajach zachodnich. Jeśli nie będziemy się wzajemnie wspierać to wszyscy przegramy. Nasze rodzinne, małoobszarowe gospodarstwa znikną i będziemy zmuszeni jeść niezdrową żywność, która jest przyczyną licznych chorób. Stracimy nasze naturalne i kulturowe bogactwo.
 
Jak radzą sobie z tym problemem inne kraje? Czego możemy się od nich nauczyć?
 
Ciekawym rozwiązaniem, bardzo modnym teraz w tzw. bogatych krajach, jest tworzenie lokalnych targów chłopskich na których mogą sprzedawać tylko rolnicy z najbliższej okolicy np. mający gospodarstwa nie dalej niż 50 km. Dobrym rozwiązaniem jest sprzedaż bezpośrednio z gospodarstwa w formie gotowych paczek. Kilku rolników współpracuje ze sobą tworząc ciekawą, różnorodną ofertę zaś konsumenci tworzą grupy których przedstawiciel odbiera paczki prosto z gospodarstwa. Korzystają wszyscy: rolnicy bo mogą sprzedać swój towar po dobrej cenie i konsumenci bo dostają dobrej jakości, tanie i świeże produkty. Tradycyjne i ekologiczne gospodarstwa powinny i muszą być wspierane dla dobra całego społeczeństwa.
Od wielu lat współpracuję z różnymi organizacjami, ekspertami i rolnikami z krajów Europy Zachodniej. Jestem świadkiem zmian, jakie następują w ich rolnictwie i widzę jak dużo wysiłku i pieniędzy wkładają, aby powrócić do, jak to nazwali, prawdziwego rolnictwa.
O ironio! W tym samym czasie jestem również świadkiem, jak w Polsce niszczy się to „prawdziwe rolnictwo”. A więc apeluję do wszystkich Polaków, którzy cenią dobre jedzenie i dziedzictwo polskiej wsi: Szanujcie i wspierajcie tych prawdziwych rolników. Nie musimy powtarzać błędów innych krajów. To od nas wszystkich zależy, jaka będzie przyszłość rolnictwa i żywności w Polsce. To my codziennymi wyborami zdecydujemy o przyszłości naszego dziedzictwa przyrodniczo-kulturowego. To od naszych codziennych decyzji zależy co jedzą nasze dzieci i wnuki oraz w jakim środowisku żyją. Człowiek ma wolną wolę i może sam decydować. Zbyt często spychamy winę na innych i oczekujemy, że ktoś inny sprawy pozałatwia.
 
 
Rozmawiała Julitta Klama
 
 
 
data ostatniej modyfikacji tekstu:
17 sierpnia 2010
Opublikuj na:
  

Polecamy bardzo ciekawe artykuly z Bloga o zdrowej zywnosci - Nazdrowie.biopunkt.pl. Autorzy dokladnie opisali ponizsze produkty:


Zachecamy równiez do odwiedzenia stron:

Kasza jaglana z jabłkami i imbirem Pomysł na pożywne smaczne śniadanie dla dzieci i osób o delikatnych żołądkach. Ś...
Polenta z powidłami Delikatna kaszka kukurydziana świetnie smakuje na słodko, na przykład z powidłam...