Według kalendarza zima dopiero się zaczęła, a jednak większość z nas ma wrażenie, że trwa już bardzo długo. Przyszła do nas wcześnie, a do tego mroźna i ciężka... Teoria Pięciu Przemian, której, jak pewnie już wiecie, jestem zwolenniczką i propagatorką, okres zimy związała z przemianą Wody i smakiem słonym. Wychłodzona woda zatrzymuje się, tężeje, aż w końcu zamarza. Organizm człowieka składa się w dużej części z wody, dlatego tak ważne w okresie mrozów jest uzupełnianie energii pożywieniem.
Zimno i niewielkie ilości światła słonecznego skłaniają do korzystania z zapasów wewnętrznego ciepła, do zagłębiania się w siebie i wewnętrznych poszukiwań. Tym bardziej warto zwrócić więcej uwagi na to, co i jak jemy. Jedzeniem możemy się rozgrzać, podnieść sobie samopoczucie i dodać energii. Jeśli do odpowiedniego jedzenia dodamy wystarczająco ciepłe ubranie – zimno nie narobi nam za dużo szkód.
Zimą najbardziej wskazane są pokarmy o smaku gorzkim i słonym, ponieważ wspierają one ześrodkowujący ruch energii w dół, dzięki czemu zwiększa się zdolność jej gromadzenia. Pożywienie w tych smakach ochładza zewnętrzną warstwę ciała i sprowadza ciepło organizmu do środka. Kiedy zewnętrzna powierzchnia skóry jest chłodniejsza, łatwiej nam znieść zewnętrzne zimno.
Większość popularnych gorzkich pokarmów nie ma jednoznacznie gorzkiego smaku, bardziej stanowi połączenie gorzkiego z innymi smakami. Do takich pokarmów zaliczamy cykorię, seler naciowy, sałatę, lucernę.
Bardzo polecam gorzkie przyprawy a przede wszystkim kurkumę, tymianek i kozieradkę. Warto tu poświęcić trochę więcej uwagi kozieradce właśnie – jest to roślina przyprawowa i lecznicza, ma gorzkawy smak i jest jednym z głównych składników curry. Nasiona kozieradki zawierają dużo białka, wzmacniają nerki i wątrobę, tworzą warstwę ochronną przewodu pokarmowego. A do tego mają bardzo ciekawy smak i zapach przypominający bulion warzywny.
Do pożywienia o smaku słonym zaliczamy miso, sos sojowy, wodorosty. Z samą solą lepiej nie przesadzać, bo w zbyt dużych ilościach powoduje skurcz narządów związanych z przemianą Wody, czyli nerek i pęcherza moczowego.
Zimą powinniśmy często jeść fasolę, szczególnie czarną. Bardzo zdrowa jest fasolka mung i adzuki. Oprócz tego wprowadzamy w tym okresie do menu tofu, proso, jęczmień.
Obowiązkowe przyprawy to, oprócz tych, które już wymieniłam – goździki, koper włoski, anyż, imbir, cynamon.
Trudno sobie wyobrazić zimowe obiady bez zup, szczególnie tych ugotowanych według Pięciu Przemian. Ciepła, aromatyczna i rozgrzewająca zupa to sprawdzony sposób na chłody.
Pamiętajcie również o podprażaniu ziaren – są bardzo odżywcze, ogrzewają i energetyzują. Owoce lepiej jeść w postaci suszonej albo na ciepło.
Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o gotowaniu zimą zapraszam na styczniowe warsztaty gotowania wg Pięciu Przemian, które odbędą się we
Wrocławiu,
Grudziądzu i
Warszawie. Więcej informacji na ten temat na naszym portalu.
A na razie życzę Wam na pogody ducha i ciepłego optymizmu na najbliższe miesiące.
Ewa Dobek
data ostatniej modyfikacji tekstu:
21 grudnia 2010